-Czy my już chodzimy? -zapytał Kamil.
-Niee wiem -odpowiedziałam obojętnie. Nie ważne bylo jak to nazwać. Spędzałam z nim dużo czasu i to było ważne. Popatrzył się mi prosto w oczy i musną ustami moje usta. Wtedy ja go pocałowałam. Robiło się to coraz bardziej namiętne. Wreszcie zdją ze mnie koszulę. Ja mu dopiełam rozpotek od spodni. Nie chcę o tym myśleć. Wtedy najbardziej zalezało mi na Kamilu.
***
Obudziłam się w ramionach Kamila. Byłam naga.On też. Wysmyknęłam się z jego ramion i poleciałam do łazienki.
***
W szkole:
-Siema! -podbiegl do mnie Jack i powiedział.
-Hejoł -uśmiechnęłam się i go przytuliłam.
-Dlaczego nie przyszłaś do domu. U kogo nocowałaś?
-U Kamila...
-Co? Jak mogłaś zostawić mnie dla niego?
-Ja cie nie zostawiłam!
-Zostawiłaś. Wyporzyczyłem dla nas "Ptaki"!
-Przepraszam... mogłam Ci powiedzieć...
-No chodź tu! -i przytulił mnie mocno!
Nagle podszedł Kamil.
-Siemano!
-Czegoo? -zapytał Jackob.
-Przyszedłem przywitać się uciekinierką.
-Spałaś u niego? -zapytał mnie oburzliwym głosem Jack.
-Daj już spokój. -i poszliś,y pod klasę.
***
Po lekcjach poszliśmy naszą grupką pod pewno drzewo (Justyna, Jack, Dominik, Kamila, Julia, Emilka, Edyta, Julia, Kamil <3333 i JA!!)
-Nooo... Kamil! -krzyknęła Julia. -kto ma dzisiaj urodziny?? . -i właśnie wtedy mi się przypomniało, że dokładnie 17 lat temu urodził się Kamil!
-Wszystkiego najlepszego!! -wszyscy się wydarli!
-Dzięki. -nieśmiałym głosem powiedział. Potem pocałował mnie w czoło.
-No to co robimy?
-Ale , że jak?
-Idziemy do Rocka! -krzyknęła Justyna.
-Cooo? Przecież to jest w samym centrum. Będziemy jechali tam ze dwie godziny autobusem...
-Oj tam! -powiedziała Emilka.
***
Dotarlismy do Rocka po dwugodzinnej jeździe busikiem.
-No to co? Nasz kochany Kamilku. Co pijesz? Whisky?
-Czemu nie.. -no i wszyscy się upiliśmy.
***
-Kamil, ja już muszę iść. -powiedziałam, ale za bardzo się tym nie przeją.
-Odprowadzić cię? -spytał jack.
-Pewnie.. :3
***
W autobusie...
-Pauluś. Ja muszę ci o czymś powiedzieć...
-Tak, Jackuś?
-Nie chcę, abyć była z Kamile...
-I ja o tym nie wiem...
-Gdybyś nie była dla mnie tak bardzo ważna to już by było po tym sukinsynie...
-Co? Czyli to twoja sprawka, tak? To ty pobiłeś Kamila? -nie mogłam uwierzyć...
-Przepraszam... Kocham Cię. -no i wtedy patrząc się na jego wielkie zielone oczy pocałowałam go...
Całowaliśmy się tak przez całą droge, aż do jego domu. Weszliśmy do jego sypialni. Byłam tam wtedy pierwszy raz... Położyliśmy się na łużku i ... doszlo do tego, do czego często dochodzi, kiedy pijani nastolatkowie są sami w domu...
***
Rano obudziałm się w jego ramionach. Miałam mega kaca. Myślałam, że umrę z bulu...
-Dlaczego wstajesz?
-Muszę wziąść coś na ból głowy... -uśmiechnęłąm się...
***
W szkole rozmawiałam z Jackobem o naszej wspólnej nocy.
-Nikt nie może się dowiedzieć...
-Dlaczego?
-Bo kocham Kamila i jest dla mnie bardzo ważny.
-A ja?
-Dziecko. -obużony odszedł.
Nagle podszedł Kamil.
-Przepraszam za wczoraj.
-Nic się nie stało. -miałam potworne wyrzuty sumienia...
-Kocham cię...
-Ja ciebie też. -przytuliłam go.
***
-Edyta!, Musimy pogadać...!
-O czym?
-Masz czas po lekcjach?
-Mam...
-Okey, no to pójdziemy do KFC (przepraszam za koleją reklamę.)?
-Pewnie. -przytuliłam ją i odeszłąm do Kamila. Musiałam o tym komuś powiedzieć... Mówiąc "o tym' mam na myśli noc z Jackobem.
***
W KFC.
-Posłuchaj... To co powiem będzie głupie i nieodpowiedzialne...
-No mów.
-Przespałam się z Jackobem.
-COO? No to gratuluję. Jak mogłaś to zrobić Kamilowi?
-Wiem, to jest straszne, obiecaj mi, że Kamil się nie dowie.
-No oczywiście. Nie może się dowiedzieć..
-I jeszcze coś...
-Noooo...
-Pamiętasz jak nie było Kamila przez jakiś miesiąc?
-Jackob go pobił...?
-Hyyyy.
-Przespałaś się z największym wrogiem swojego chłopaka... Człowieku, ogarnij się...!
-Chciałabym, ale... -Edyta przerwała mi.
-Kochasz Kamila?
-Taaakk!
-Jackoba?
-... -nie wiedziałm, czy tak, czy nie... Edyta prawdopodobnie wywnioskowała, że tak.
-Musisz skonczyć z Jackobem!
-Wiem.! -no i wyszła...
________________
Dzięki bardzo za te wszystkie emaile!
Emptiness#Fear#Loneliness#Drugs
Pustka#Strach#Samotność#Dragi to coś, czego doświadczyła Paula w moim opowiadniu. Historia w 100% prawdziwa. Mam nadzieję, ze komuś się spodoba. Szczere Dzięki !!
środa, 29 maja 2013
sobota, 25 maja 2013
Rozdział IV
Wstałam o 10.30. Nie wiedziałam co na siebie założyć. Nagle wszedł Jackob.
-Naprawdę?
-Co naprawdę?
-Kamil?
-Jack, proszę. Daj se siana.
-Nie mogłaś kogoś lepszego sobie wybrać? Pomyśl... zniszczyłaś swoją i Justyny przyjaźń.
-Wiem, ale kocham Kamila. A Justyna powinna to zrozómieć. Ona do niego nic nie czuje...
-Na prawdę tak sądzisz?
-Tak!
-To niby dlaczego przez cały czas zrywa się z lekcji, nie uczy się na sprawdziany? Jest coś z nią nie tak!
-To jej to powiedz...
-Nie, to ty bylaś jej najlepszą kumpelą.
-Ale teraz ty jesteś jej "przyjaciółką" dlatego ty masz to zrobić!
-Robię to po to, abyś była szczęsliwa...
-Jack...
-Co??
-Kocham cię! -oczywiście to tylko braterska miłość.
-Ja ciebie też.... -prztuliłam go.
***
Weszłam do budy. Było strasznie pusto. Żadnego nauczyciela, żadnych gówniaży lepiących się do siebie... Napisałam wtedy do Kamili, gdzie mamy teraz lekcje. Okazało się, że jest apel na sali gimnastycznej. Nagle przybiegl do mnie Jackob.
-Hej. Co tak dzisiaj szybko wyszłaś z domu? (chcialabym zaznaczyć, że mieszkam z nim jakiś czas)
-Miałam się spotkać tutaj z Kamilem...
-Nie ma go, co? -zadał pytanie. Czułam w jego głosie wielkie szczęście...
-Nie ma... -no i nagle przyszedł.
-Siema ludzie. -pocałował mnie na oczach Jacka. Kamil wiedział, że on nienawidzi patrzeć jak całujemy się.
-Hej...
-Idziemy?
-Ja z tobą nigdzie nie idę... -odparł Jack, jak zwykle przeciwny temu co powie Kamil.
-Ja pierdole. Przestań! O co ci chodzi. Od samego początku jesteś dla mnie jakiś oschły... Dlaczego??
-Bo cie nie lubie. -powiedzial znudzonym głosem i wyszedł ze szkoły. Zostałam sama z Kamilem.
-Wytłumacz mi, dlaczego ty z nim mieszkasz?
-Kocham Cię! -nie wiedziłam sama jak odpowiedzieć na to pytanie...
Nagle podbiegła do nas justyna.
-Siemaa frajerzy.Gdzie Jackob?
-Wyszedł.
-No to ja was zostawiam głupki. Idę pod drzewo z Jackobem. -i miałam jej tego zazdrościć? Dzizas... Popatrzyłam się na Kamila i poszliśmy razem do sali gimnastycznej.
***
Po apelu poszłam do domu Kamila. Byłam wtedy u niego pierwszy raz.
-Jakiś film?
-Pewnie.
-Batman?
-Jeszcze się pytasz?
-Hymm. Leć zrobić popcorna, a ja poszukam płyty...
Weszlam do kuchni i ... -Kamil, gdzie jest popcorn? -jego kuchnia była wielka...
-W trzeciej szufladzie od dołu przy zmywarce... -znalazłam.
***
-Może być druga część Barmana?
-Tak... -kocham całą tylogię, ale druga część, Joker.. Ahhh .THE BEST OF BATMAN!
***
W połowie filmu Kamil spojrzał na mnie i mocniej przytulił.
-Naprawdę?
-Co naprawdę?
-Kamil?
-Jack, proszę. Daj se siana.
-Nie mogłaś kogoś lepszego sobie wybrać? Pomyśl... zniszczyłaś swoją i Justyny przyjaźń.
-Wiem, ale kocham Kamila. A Justyna powinna to zrozómieć. Ona do niego nic nie czuje...
-Na prawdę tak sądzisz?
-Tak!
-To niby dlaczego przez cały czas zrywa się z lekcji, nie uczy się na sprawdziany? Jest coś z nią nie tak!
-To jej to powiedz...
-Nie, to ty bylaś jej najlepszą kumpelą.
-Ale teraz ty jesteś jej "przyjaciółką" dlatego ty masz to zrobić!
-Robię to po to, abyś była szczęsliwa...
-Jack...
-Co??
-Kocham cię! -oczywiście to tylko braterska miłość.
-Ja ciebie też.... -prztuliłam go.
***
Weszłam do budy. Było strasznie pusto. Żadnego nauczyciela, żadnych gówniaży lepiących się do siebie... Napisałam wtedy do Kamili, gdzie mamy teraz lekcje. Okazało się, że jest apel na sali gimnastycznej. Nagle przybiegl do mnie Jackob.
-Hej. Co tak dzisiaj szybko wyszłaś z domu? (chcialabym zaznaczyć, że mieszkam z nim jakiś czas)
-Miałam się spotkać tutaj z Kamilem...
-Nie ma go, co? -zadał pytanie. Czułam w jego głosie wielkie szczęście...
-Nie ma... -no i nagle przyszedł.
-Siema ludzie. -pocałował mnie na oczach Jacka. Kamil wiedział, że on nienawidzi patrzeć jak całujemy się.
-Hej...
-Idziemy?
-Ja z tobą nigdzie nie idę... -odparł Jack, jak zwykle przeciwny temu co powie Kamil.
-Ja pierdole. Przestań! O co ci chodzi. Od samego początku jesteś dla mnie jakiś oschły... Dlaczego??
-Bo cie nie lubie. -powiedzial znudzonym głosem i wyszedł ze szkoły. Zostałam sama z Kamilem.
-Wytłumacz mi, dlaczego ty z nim mieszkasz?
-Kocham Cię! -nie wiedziłam sama jak odpowiedzieć na to pytanie...
Nagle podbiegła do nas justyna.
-Siemaa frajerzy.Gdzie Jackob?
-Wyszedł.
-No to ja was zostawiam głupki. Idę pod drzewo z Jackobem. -i miałam jej tego zazdrościć? Dzizas... Popatrzyłam się na Kamila i poszliśmy razem do sali gimnastycznej.
***
Po apelu poszłam do domu Kamila. Byłam wtedy u niego pierwszy raz.
-Jakiś film?
-Pewnie.
-Batman?
-Jeszcze się pytasz?
-Hymm. Leć zrobić popcorna, a ja poszukam płyty...
Weszlam do kuchni i ... -Kamil, gdzie jest popcorn? -jego kuchnia była wielka...
-W trzeciej szufladzie od dołu przy zmywarce... -znalazłam.
***
-Może być druga część Barmana?
-Tak... -kocham całą tylogię, ale druga część, Joker.. Ahhh .THE BEST OF BATMAN!
***
W połowie filmu Kamil spojrzał na mnie i mocniej przytulił.
poniedziałek, 20 maja 2013
Rozdział III
Po zajściu w parku poszliśmy do szkoły.
***
Przed wejściem do budynku szkoły wszyscy się na niego żucili, przytulali. Czułam się trochę odepchnięta. Ale on patrzył na mnie i było ok.
-Co Ci się stało?
-Dlaczego masz złamaną rękę?
-Masz limo pod okiem?
-Kamil, WTF?? Co ty odwalasz, że cb nie było miesiąc?
Kamil tego nie ogarnął, dlatego złapał mnie za rękę i wyszedł z tłumu jak szalony. Ja tuż za nim. Pobiegliśmy do biblioteki szkolnej i tam siedzieliśmy przez następne dwie lekcje.
[...]-Co robisz w sobotę? -wtedy przypomniało mi się o koncercie.
-Jeszcze nie wiem. -nie chciałam mu mówić o tym, że idę na koncert jego ulubionego zespołu. -najprawdopodobniej będę siedziała w domu i wieczorem oglądała jakąś fajną komedię na TVN (przepraszam za chamską reklamę).
-To może pójdziesz ze mną i Dominikiem na kręgle?
-Nie umiem grać...
-Nauczę Cię!
Wtedy mnie złapał za rękę i zbliżył się. Nie wiedziałam jak mam zareagować... Czy też się odrobinę przysunąć, aby nasze warki się styknęły?
-STOP! -krzyknęłam -nie możemy się zachowywać w ten sposób. Nie uważasz, że przez TO, możemy zniszczyć naszą przyjaźń. -On nic sobe z tego nie zrobił. POCAŁOWAŁ MNIE! A ja, nie byłam temu przeciwna. Wiedział, że chciałam tego ^.^
***
Całowaliśmy sie tak już kilka minut, kiedy nagle weszła Wampir i zaczęła się na nas drzeć.
-Co to ma znaczyć? Całować się w szkole nie wolno! Co to, jakiś burdel?
Kamil przeprosił. Wampir akurat miala dobry humor dlatego pozwoliła nam wrócić na lekcje.
***
-Kamil, wogule wiesz dlaczego i kto ciebie zaatakował?
-Nie wiem. Prowadzone jest jeszcze śledztwo. Jak już się dowiem to będziesz pierwszą osobą, której o tym powiem. -zrobiło mi się miło. Potem mnie jeszcze raz pocałował i weszliśmy do klasy.
***
Na przerwie każdy się na nas gapił. Czy chodziło o to, że trzymałam Kamila za rękę? Tak. Justyna widząc to gotowała się. Była wściekła.
-Co ty do cholery robisz?
-Ja?
-Tak, ty! Przecież wiesz, ze cię kocham!
-Według Ciebie kochasz mnie, ale tak ci się tylko wydaje. Tak jak każdej dziewczynie.
-Noo, czyli Paulina nie jest dla ciebie dziewczyną. To może ty gejem jesteś. Patrz jak ona się ubiera! Zero stylu! -próbowałam nie słuchać uwag Justyny. Wtedy usłyszałam:
-I właśnie dlatego ją kocham! Nie zachowywuje się jak rozpuszczona pannica, tak jak ty!
-Nienawidzę Cie!
-Miło mi!
No i kłótnia się skończyła. Po chwili zadzwonił dzwonek na lekcje, i weszliśmy do klasy. To akurat byłalekcja geografii. Co oznaczało całą lekcje przegadaną z Kamilem.
_________
Teraz chciałabym podziękować osobom, które czytają moje wpisy. Mam nadzieję, że się trochę podoba. Chciałabym jeszcze zwrócić uwagę, że to historia, która wydarzyła się naprawdę.
***
Przed wejściem do budynku szkoły wszyscy się na niego żucili, przytulali. Czułam się trochę odepchnięta. Ale on patrzył na mnie i było ok.
-Co Ci się stało?
-Dlaczego masz złamaną rękę?
-Masz limo pod okiem?
-Kamil, WTF?? Co ty odwalasz, że cb nie było miesiąc?
Kamil tego nie ogarnął, dlatego złapał mnie za rękę i wyszedł z tłumu jak szalony. Ja tuż za nim. Pobiegliśmy do biblioteki szkolnej i tam siedzieliśmy przez następne dwie lekcje.
[...]-Co robisz w sobotę? -wtedy przypomniało mi się o koncercie.
-Jeszcze nie wiem. -nie chciałam mu mówić o tym, że idę na koncert jego ulubionego zespołu. -najprawdopodobniej będę siedziała w domu i wieczorem oglądała jakąś fajną komedię na TVN (przepraszam za chamską reklamę).
-To może pójdziesz ze mną i Dominikiem na kręgle?
-Nie umiem grać...
-Nauczę Cię!
Wtedy mnie złapał za rękę i zbliżył się. Nie wiedziałam jak mam zareagować... Czy też się odrobinę przysunąć, aby nasze warki się styknęły?
-STOP! -krzyknęłam -nie możemy się zachowywać w ten sposób. Nie uważasz, że przez TO, możemy zniszczyć naszą przyjaźń. -On nic sobe z tego nie zrobił. POCAŁOWAŁ MNIE! A ja, nie byłam temu przeciwna. Wiedział, że chciałam tego ^.^
***
Całowaliśmy sie tak już kilka minut, kiedy nagle weszła Wampir i zaczęła się na nas drzeć.
-Co to ma znaczyć? Całować się w szkole nie wolno! Co to, jakiś burdel?
Kamil przeprosił. Wampir akurat miala dobry humor dlatego pozwoliła nam wrócić na lekcje.
***
-Kamil, wogule wiesz dlaczego i kto ciebie zaatakował?
-Nie wiem. Prowadzone jest jeszcze śledztwo. Jak już się dowiem to będziesz pierwszą osobą, której o tym powiem. -zrobiło mi się miło. Potem mnie jeszcze raz pocałował i weszliśmy do klasy.
***
Na przerwie każdy się na nas gapił. Czy chodziło o to, że trzymałam Kamila za rękę? Tak. Justyna widząc to gotowała się. Była wściekła.
-Co ty do cholery robisz?
-Ja?
-Tak, ty! Przecież wiesz, ze cię kocham!
-Według Ciebie kochasz mnie, ale tak ci się tylko wydaje. Tak jak każdej dziewczynie.
-Noo, czyli Paulina nie jest dla ciebie dziewczyną. To może ty gejem jesteś. Patrz jak ona się ubiera! Zero stylu! -próbowałam nie słuchać uwag Justyny. Wtedy usłyszałam:
-I właśnie dlatego ją kocham! Nie zachowywuje się jak rozpuszczona pannica, tak jak ty!
-Nienawidzę Cie!
-Miło mi!
No i kłótnia się skończyła. Po chwili zadzwonił dzwonek na lekcje, i weszliśmy do klasy. To akurat byłalekcja geografii. Co oznaczało całą lekcje przegadaną z Kamilem.
_________
Teraz chciałabym podziękować osobom, które czytają moje wpisy. Mam nadzieję, że się trochę podoba. Chciałabym jeszcze zwrócić uwagę, że to historia, która wydarzyła się naprawdę.
niedziela, 19 maja 2013
Rozdział II
Nie widziałm Kamila już przez około miesiąc. Tęskniłam za jego głupimi ripostami...
Niestety, dokładnie 19 marca (nigdy nie zapomnę o tej dacie) dowiedziałam się, że Kamil leży w szpitalu. Leżal w spiączce. Nikt o tym nie wiedzial poza jego najbliższą rodziną i wychowawczynią. Od razu, kiedy dowiedziałam sie o tym wydarzeniu zerwałam się z lekcji i poleciałam z kumplem, Dominikiem, ponieważ to on mi o tym powiedział, do szpitala.
***
-O ja pierdole... nic Ci nie jest? Jak to się stało? Czy to ma jakiś związek z Justyną? -na widok Kamila nasunęło mi się miliard pytań.
-Złamałem rękę. Nic więcej mi się nie stało.
-Ale jak do tego doszło? -zadawałam więcej pytań, niż jego najlepszy kumpel Dominik.
-Wracając ze szkoły , kiedy szedłem przez park ktoś mnie zaatakował, to wszystko... -uspokoiłam sie, ponieważ wiedziałam, że na prawdę nic mu już nie jest. Czułam ulgę, kiedy on mówił do mnie...
***
Następnego dnia, znów szłam przez park południowy, nie bylo Kamila, poniewaz leżał w szpitalu. Byłam szczęśliwa...
***
Przed lekcją religii. Stałam ze znajomymi, którzy nie wiedzieli jeszcze co się działo z Kamilem. Byłam dumna z tego, że jako jedyna laska w całej budzie wiem o tym. Wydaje mi się, że to powinna być Justyna, to przecież ona go kochała... Mniejsza z tym.
-Hejoł ziomki -nagle usłyszalam głos Jackoba. Nie był zbyt przejęty nieobecnością Kamila. Nie lubili się na wzajem. Jackobowi raczej to pasowało, że wszystkie dziewczyny są jego...
Siema, siema. Co tam? -ja też już nie byłam smutna. Koleżanki ze zdziwionym minami patryły na mnie przez cały ranek.
-Paula! -krzykną.
-No co tam Jack? -Odpowiedziałam.
-Mam dla nas 6 biletów na najbliższy koncert Strachów!
-Na serio? -mocno się w niego wtulilam i podziękowałam.
-Wybierz sobie 4 osoby, z którymi chcesz iść.
-Ok. No to na pewno Justyna, Edyta, Kamila i... -zacięło mnie bo pomyślałam o Kamilu, ale jego nie mogłabym zaprosić z powodu Jackoba.
-No i kogo...?
-Nie wiem, może Dominika? -nie wiedziałam co powiedzieć dlatego wybrałam Dominika.
-No to ustalone. -jeszcze raz przytuliłam Jackoba i poszłam do sklepiku szkolnego.
***
Po lekcjach poszłam do szpitala, aby spotkać się z Kamilem.
-Siemka!
-Hej. -złapałam go zarękę, aby mu dodać otuchy. -Nie długo wychodzę!
-Serio?
-Tak, cieszysz się?
-No pewnie!
-...ponieważ nie będziesz musiała znów tutaj przychodzić?
-Co?? Niee! -z oburzniem odpowiedzialam.
-Jeśli tak, to miło mi. -uśmiechnęłam się, potem on.
***
Miło spędziliśmy czas.
-Ja już muszę spadać, jutro sprawdzian z matmy... Do zobaczenia! -i przez przypadek nachyliłam się w stronę jego twarz i cmoknęłam w policzek. Nie mam pojęcia, dlaczego...
***
Następnego dnia, idąc przez park południowy spotkałam już Kamila. Podbiegłam i wskoczyłam na niego krzycząc : "Jesteś już!" Natomiast on odsuną się popatrzył prosto w oczy.
-Miło mi ciebie widzieć wiszącą na mnie :D. -uśmiechną śię i zeskoczyłam z niego. Kiedy tak na niego patrzyłam, byl bardzo blisko mnie. Chciałam go pocalować, ale to chyba było nie na miejscu.
Niestety, dokładnie 19 marca (nigdy nie zapomnę o tej dacie) dowiedziałam się, że Kamil leży w szpitalu. Leżal w spiączce. Nikt o tym nie wiedzial poza jego najbliższą rodziną i wychowawczynią. Od razu, kiedy dowiedziałam sie o tym wydarzeniu zerwałam się z lekcji i poleciałam z kumplem, Dominikiem, ponieważ to on mi o tym powiedział, do szpitala.
***
-O ja pierdole... nic Ci nie jest? Jak to się stało? Czy to ma jakiś związek z Justyną? -na widok Kamila nasunęło mi się miliard pytań.
-Złamałem rękę. Nic więcej mi się nie stało.
-Ale jak do tego doszło? -zadawałam więcej pytań, niż jego najlepszy kumpel Dominik.
-Wracając ze szkoły , kiedy szedłem przez park ktoś mnie zaatakował, to wszystko... -uspokoiłam sie, ponieważ wiedziałam, że na prawdę nic mu już nie jest. Czułam ulgę, kiedy on mówił do mnie...
***
Następnego dnia, znów szłam przez park południowy, nie bylo Kamila, poniewaz leżał w szpitalu. Byłam szczęśliwa...
***
Przed lekcją religii. Stałam ze znajomymi, którzy nie wiedzieli jeszcze co się działo z Kamilem. Byłam dumna z tego, że jako jedyna laska w całej budzie wiem o tym. Wydaje mi się, że to powinna być Justyna, to przecież ona go kochała... Mniejsza z tym.
-Hejoł ziomki -nagle usłyszalam głos Jackoba. Nie był zbyt przejęty nieobecnością Kamila. Nie lubili się na wzajem. Jackobowi raczej to pasowało, że wszystkie dziewczyny są jego...
Siema, siema. Co tam? -ja też już nie byłam smutna. Koleżanki ze zdziwionym minami patryły na mnie przez cały ranek.
-Paula! -krzykną.
-No co tam Jack? -Odpowiedziałam.
-Mam dla nas 6 biletów na najbliższy koncert Strachów!
-Na serio? -mocno się w niego wtulilam i podziękowałam.
-Wybierz sobie 4 osoby, z którymi chcesz iść.
-Ok. No to na pewno Justyna, Edyta, Kamila i... -zacięło mnie bo pomyślałam o Kamilu, ale jego nie mogłabym zaprosić z powodu Jackoba.
-No i kogo...?
-Nie wiem, może Dominika? -nie wiedziałam co powiedzieć dlatego wybrałam Dominika.
-No to ustalone. -jeszcze raz przytuliłam Jackoba i poszłam do sklepiku szkolnego.
***
Po lekcjach poszłam do szpitala, aby spotkać się z Kamilem.
-Siemka!
-Hej. -złapałam go zarękę, aby mu dodać otuchy. -Nie długo wychodzę!
-Serio?
-Tak, cieszysz się?
-No pewnie!
-...ponieważ nie będziesz musiała znów tutaj przychodzić?
-Co?? Niee! -z oburzniem odpowiedzialam.
-Jeśli tak, to miło mi. -uśmiechnęłam się, potem on.
***
Miło spędziliśmy czas.
-Ja już muszę spadać, jutro sprawdzian z matmy... Do zobaczenia! -i przez przypadek nachyliłam się w stronę jego twarz i cmoknęłam w policzek. Nie mam pojęcia, dlaczego...
***
Następnego dnia, idąc przez park południowy spotkałam już Kamila. Podbiegłam i wskoczyłam na niego krzycząc : "Jesteś już!" Natomiast on odsuną się popatrzył prosto w oczy.
-Miło mi ciebie widzieć wiszącą na mnie :D. -uśmiechną śię i zeskoczyłam z niego. Kiedy tak na niego patrzyłam, byl bardzo blisko mnie. Chciałam go pocalować, ale to chyba było nie na miejscu.
czwartek, 16 maja 2013
Rozdział I
Obudziłam się w jasnym pokoju. Leżałam w nieznanym mi łóżku. Nie wiedziałam dlaczego. Nic nie pamiętałam co wydarzyło się poprzedniej nocy. Nagle usłyszałam, jak ktoś podchodzi do drzwi, łapie za gałkę i przekreca ja w lewą stronę. Byłam przerażona. Nie wiedziałam co się stanie, kiedy zobaczę człowieka z którym najprawdopodobniej spędziłam noc...
-Uhhhh. To ty. -Odethnęłam z ulgą, kiedy zobaczyłam mojego przyjaciela, Jackoba. -Juz się bałam, że...
-Że po całonocnej imprezie poszłaś z kimś do łużka?
-Tak. Ale to nie prawda, co nie? -Uśmiechnął się, co oznaczało, że nie. Potem poszłam do łazienki, żeby się ogarnąć przed szkołą. Dopiero potem ogarnęłam się, że był to gościnny pokój w domu Jackoba.
Zawsze, idąc do liceum, przechodziłam przez północny park, tego dnia szłam poludniowym. Zmieniło to moje życie...
Idąc, zobaczyłam mojego kumpla, Kamila. To niezłe ciacho. Niestety przyjaciółka Justyna się w nim zakochała i zaklepała go. Jako jej bliska koleżanka nie mogłam jej jego odbić, dlatego łączyła nas tylko i wyłącznie przyjaźń.
-Siema! -powiedziałam.
-Hej! -jak zwykle był nieco nieśmialy przy mnie, dlatego to zawsze ja mówie do niego "hej".
-Idziesz do szkoły, czy znów się zrywasz z WF'u?
-A ty idziesz do szkoły, czy znów się zrywasz z lekcji z Wampirem?
-Ja do szkoły, nie mogę się znów zerwać...
-No to pójdę z tobą, jeśli chcesz...
-Okej... -przeważnie dziwnie bylo kiedy byliśmy sami.
Szliśmy już kilka minut, kiedy napadła mnie ciekawość.
-Kamil, czy ty naprawdę nie szukasz teraz dziewczyny, czy po prostu nie podoba Ci się Justyna?
-Jedno i drugie... A ty, dlaczego nie chciałaś chodzić z Marcinem (chłopak, który podobał mi się od drugiej klasy podstawówki, aż do poprzedniego miesiąca)?
-Chciałbyś chodzić z dziewczyną, ktora zaprasza na waszą randkę swoją przyjaciółkę i jej młodszą siostrę ...i jeszcze swoją?
-Raczej nie...
-No to widzisz...-No i doszliśmy do szkoły.
Kiedy przekroczyliśmy bramy szkoły wszyscy do nas podbiegli i powiedzieli, że chłopcy mają razem z dziewczynami Niemiecki.
-Co??? Wampir??
-Masakra!
***
Na zajęciech j. niemieckiego zawsze siedze z Emilką. Niestety dzisiaj jej nie bylo w szkole. Zadzwonił dzwonek i wszyscy weszli do klasy, prócz Kamila. Myślałam, że usiądziemy razem. Pomyślałam "No cóż, zerwał się". Nagle wszedł do klasy. Ucieszyłam się ponieważ to była moja ostatnia szansa aby nie siedzieć samą na lekcji z Wampirem. Mieliśmy mały problem z usiedzeniem się, ale w końcu razem usiedliśmy. w ostatniej ławce od strony ściany. Wampir strasznie mnie nie lubi dlatego darła się przez całą lekcje, jaka ja to jestem, że zmieniam chłopaków, jak rękawiczki, a przeciez Kamil to tylko przyjaciel. On, także dostał przypał, jednajkże większy niż ja.
Po zakończeniu lekcji miałam wyżuty sumienia, ponieważ to przeze mnie dostał przypał. Chciałam go przeprosić , ale nie było do tego okazji.
***
Następnego dnia znów poszlam do szkoly przez park południowy, niestety nie sptkałam go. W szkole też go nie bylo...
-Widziałaś może dzisiaj Kamila? -spytałam Justyny. Niestety nie spotkała go.
Kolejnego dnia też go nikt nie widział...
-Uhhhh. To ty. -Odethnęłam z ulgą, kiedy zobaczyłam mojego przyjaciela, Jackoba. -Juz się bałam, że...
-Że po całonocnej imprezie poszłaś z kimś do łużka?
-Tak. Ale to nie prawda, co nie? -Uśmiechnął się, co oznaczało, że nie. Potem poszłam do łazienki, żeby się ogarnąć przed szkołą. Dopiero potem ogarnęłam się, że był to gościnny pokój w domu Jackoba.
Zawsze, idąc do liceum, przechodziłam przez północny park, tego dnia szłam poludniowym. Zmieniło to moje życie...
Idąc, zobaczyłam mojego kumpla, Kamila. To niezłe ciacho. Niestety przyjaciółka Justyna się w nim zakochała i zaklepała go. Jako jej bliska koleżanka nie mogłam jej jego odbić, dlatego łączyła nas tylko i wyłącznie przyjaźń.
-Siema! -powiedziałam.
-Hej! -jak zwykle był nieco nieśmialy przy mnie, dlatego to zawsze ja mówie do niego "hej".
-Idziesz do szkoły, czy znów się zrywasz z WF'u?
-A ty idziesz do szkoły, czy znów się zrywasz z lekcji z Wampirem?
-Ja do szkoły, nie mogę się znów zerwać...
-No to pójdę z tobą, jeśli chcesz...
-Okej... -przeważnie dziwnie bylo kiedy byliśmy sami.
Szliśmy już kilka minut, kiedy napadła mnie ciekawość.
-Kamil, czy ty naprawdę nie szukasz teraz dziewczyny, czy po prostu nie podoba Ci się Justyna?
-Jedno i drugie... A ty, dlaczego nie chciałaś chodzić z Marcinem (chłopak, który podobał mi się od drugiej klasy podstawówki, aż do poprzedniego miesiąca)?
-Chciałbyś chodzić z dziewczyną, ktora zaprasza na waszą randkę swoją przyjaciółkę i jej młodszą siostrę ...i jeszcze swoją?
-Raczej nie...
-No to widzisz...-No i doszliśmy do szkoły.
Kiedy przekroczyliśmy bramy szkoły wszyscy do nas podbiegli i powiedzieli, że chłopcy mają razem z dziewczynami Niemiecki.
-Co??? Wampir??
-Masakra!
***
Na zajęciech j. niemieckiego zawsze siedze z Emilką. Niestety dzisiaj jej nie bylo w szkole. Zadzwonił dzwonek i wszyscy weszli do klasy, prócz Kamila. Myślałam, że usiądziemy razem. Pomyślałam "No cóż, zerwał się". Nagle wszedł do klasy. Ucieszyłam się ponieważ to była moja ostatnia szansa aby nie siedzieć samą na lekcji z Wampirem. Mieliśmy mały problem z usiedzeniem się, ale w końcu razem usiedliśmy. w ostatniej ławce od strony ściany. Wampir strasznie mnie nie lubi dlatego darła się przez całą lekcje, jaka ja to jestem, że zmieniam chłopaków, jak rękawiczki, a przeciez Kamil to tylko przyjaciel. On, także dostał przypał, jednajkże większy niż ja.
Po zakończeniu lekcji miałam wyżuty sumienia, ponieważ to przeze mnie dostał przypał. Chciałam go przeprosić , ale nie było do tego okazji.
***
Następnego dnia znów poszlam do szkoly przez park południowy, niestety nie sptkałam go. W szkole też go nie bylo...
-Widziałaś może dzisiaj Kamila? -spytałam Justyny. Niestety nie spotkała go.
Kolejnego dnia też go nikt nie widział...
Subskrybuj:
Posty (Atom)